Oślepia mnie miejskich świateł blask, Znów gubię się. Z betonu las, Niebo ze szkła, Uciec chcę Przez lewe ramie czarne myśli rzucam precz, Mimo prób od tylu dni Wciąż śledzą mnie Lecimy wierząc w nasz własny świat, Lecimy tam gdzie, nie znajdą nas. Dzisiaj udawaj, że nic już nie zmieni się, Lecimy wierząc w nasz własny świat. Bez znieczulenia po kawałku znikam Spadając znów. Podnoszę się i gnam pod prąd Choć szydzi tłum Przez lewe ramie czarne myśli rzucam precz, Mimo prób od tylu dni Wciąż śledzą mnie Lecimy wierząc w nasz własny świat Lecimy tam gdzie, nie znajdą nas Dzisiaj udawaj że nic już nie zmieni się Lecimy wierząc w nasz własny świat