Nie słyszę dzwonów z kościelnej wieży Język mój nie zna smaku opłatka Usta nie znają modlitw, pacierzy Nie jestem owca z Bożego stadka Chociaż nie gardzę metafizyką Na słowo wiara śmiechem nie parskam Nie robię złego nic katolikom Więc czemu gwoździe tkwią w mych nadgarstkach Nie słyszę dzwonów z kościelnej wieży Język mój nie zna smaku opłatka Usta nie znają modlitw, pacierzy Nie jestem owca z Bożego stadka Chociaż nie gardzę metafizyką Na słowo wiara śmiechem nie parskam Nie robię złego nic katolikom Więc czemu gwoździe tkwią w mych nadgarstkach W echiny nie chcą iść do spowiedzi Nie zegnę kolan nie padnę krzyżem Czuję się podle gdy ktoś mnie śledzi Radzi jak sięgnąć niebieskich wyżyn Chociaż nie gardzę metafizyką Na słowo wiara śmiechem nie parskam Nie robię złego nic katolikom Więc czemu gwoździe tkwią w mych nadgarstkach