Wymyka się z ust Niewinne pragnienie Od słowa do ciszy Staniesz się wspomnieniem I nic nie zmienię Zrywałeś mi kwiaty Ich zapach mnie mylił I myśli tak proste Szeptałeś niosąc burzę I dreszcz na skórze Bo jeśli mamy być Od jutra tylko łzą na szkle Ja chcę tu być Po linie przejść się jeszcze raz Zatańczyć w deszcz Ulotna jak te magnolie Wiedziałeś, że przyjdę Byś tak na mnie patrzył Na drodze ci stanę Pozwolę żebyś uśpił Mój rozsądek Dziś patrzę jak w niebo To nasze kochanie Ze smyczy spuszczone Unosi się a serce Wyrywa się za nim Bo jeśli mamy być Od jutra tylko łzą na szkle Ja chcę tu być Po linie przejść się jeszcze raz Zatańczyć w deszcz Ulotna jak te magnolie Bo jeśli mamy być Od jutra tylko łzą na szkle Ja chcę tu być Po linie przejść się jeszcze raz Zatańczyć w deszcz Ulotna jak te magnolie Bo jeśli mamy być Od jutra tylko łzą na szkle Ja chcę tu być Po linie przejść się jeszcze raz Zatańczyć w deszcz Ulotna jak te magnolie