Chodzisz po mieście, znudzony codziennością Chcesz zobaczyć świat z pełną ostrością Spotykasz mnie i wiesz już co jest grane Chcesz ode mnie to, co jest zakazane Pierwszym razem, miałeś opory Każdy następny raz, już byłeś mniej odporny Wiem gdzie cie znaleźć, znam twoich kumpli Dzięki za referencje, ich dusze da się kupić Sprzedaje im to, czego ty sam chcesz Dlaczego mają tego nie brać, skoro mówisz do nich bierz Towar z piekarni płynie bezpiecznym rejsem Chcesz więcej? zamówię więcej Węgorzy w jeziorze jest coraz więcej Wciągasz to nosem, to jest piękne Ale w środku duszy jestem przerażony tym miejscem Matka już nie ma dla ciebie hajsów, jesteś dzieckiem Przecież tak łatwo jest okraść duży sklep Ja też muszę za coś żyć, wiesz jak jest Jestem Dilerem Wyznaczam granice, w swoim mieście Parę przecznic jest moich, resztę weźcie Dziele interes, czasami się składa Bywa że trzeba użyć siły lub gnata Sprzedaje tu, ty sprzedajesz tam Jak ktoś nie zrozumie, leci od górny warn Na twojej dzielni mam lepszych klientów Załatwmy to bez większych patentów Panie premierze, jak żyć w mieście prawa Gdzie policja jest wykupywana Dajesz towar, albo utarg z dnia To jest nasza pierdolona gra Jestem Dilerem