Zabrało się ich pięciu, zebrali się nad stołem Na którym leżał przygotowany, uśpiony człowiek On stoi przed szansą bez precedensu Siostro skalpel, rozpoczynam operację Kiedyś robiłem już to wcześniej Wszystko pod kontrolą, to tylko mięsień Wszystko zależy tylko od moich dłoni Ona to widzi, kiedy ściera mi pot ze skroni Człowiek ma problem, to trzeba ratować Więc walczę o życie i to nie metafora Mam w dłoniach potrzebne narzędzia To dzięki nim mogę dać tyle szczęścia Te lata praktyk i tysiące książek Doprowadziły go, do tego miejsca nad stołem Koncentracja na najwyższym poziomie Jego głowa opanowuje drżące dłonie Tutaj liczy się każda sekunda Tutaj liczy się każdy milimetr Tutaj liczy się tylko wtedy, gdy się uda Tutaj rozgrywa się sprawa o życie Możesz powiedzieć, że to niebywała presja To niebywałe, do czego zdolni są ludzie Jest jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia Trzeba to robić na pełnym luzie Sam powiedz co Ci wyjdzie, kiedy jesteś pospinany Ile barier stawiamy sobie, przez to sami Trudniej się płynie, będąc powiązanym Podnieś głowę, człowiek, zdejmij te kajdany Zobaczysz, to wszystko jest w zasięgu Więc JADEGRUBO, jadę, jadę do celu Takich jak on było niewielu Niestety, nie zawsze tak się kończy Zdobywając wiedzę z biegiem historii Stawiamy kroki, płyniemy z prądem Robimy to dla nowych, lepszych pokoleń To jest jak dom, więc podaj cegłę Na świecie jest pięknie, lecz może być o wiele lepiej I właśnie dlatego to ma sens Sami możemy sadzić rajskie ogrody I właśnie dlatego to ma sens Zobacz jak pięknie jest, gdy jesteś zdrowy Jak mówisz na tych, co ci naprawiają zdrowie Niektórzy mówią na nich Bogowie